Mity przy zakupie aut na giełdzie

Moderator: stabraf

Awatar użytkownika
RobertWroc
Forumowicz/ka
Forumowicz/ka
Posty: 260
Rejestracja: 26 maja 2007, 0:00
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Odp: Mity przy zakupie aut na giełdzie

Post autor: RobertWroc » 07 sty 2010, 23:35

Nat pisze:Ja mam takie zasady:
1. nie kupuję w komisach
2. Nie kupuję od handlarzy (tylko od zwykłych użytkowników auta)
3. W miarę możliwości kupuje od miłośnika marki, najchętniej do pedanta z forsą
4. oglądam drugie auto takiego jegomościa
5. Nie kupuję najtańszej oferty na rynku

Nawet działa :)
ad1)
ponieważ komisy jednak obowiązuje rękojmia, płacą Vat i są w miejscu(nie znikną na drugi dzień czasem mozna trafić coś ciekawego.
Często trafiają tam dobre samochody których włąściciel poprostu nie ma czasu sprzedawać albo povprostu wqrwił go 100 oglądający "zafca"
ad2) RACJA tych to powinni z Biblią w ręku wysyłać do Afganistanu z misją nawracania arabów. Szanse ze wrócą raczej nikłe...
ad3) na forum widziałem kilka przypadków kupienia samochodu od miłośnika...chmm kupujący do szczęśliwych nie należał.
ad4) a jak nie ma? a nawet jak ma drugi może być używane przez żonę która czasem nawet zsynchronizuje wciśnięcie sprzęgła z wrzuceniem biegu, za to piękny i zadbany.
ad5) czasem może się okazać najlepsza.
Pamiętam jak po 3 miesięcznej przygodzie pozbywałem się citroena XM..cena 2000,- cena giełdowa 3500, -4500, i wiesz faktycznie chętnych nie było na samochód w stanie bdb.
Sprszedawałem bo była to przejściówka, deltę sprzedałem a kappy szukałem, a jeździć musiałem czymś.
Jako ciekawostka .po kilku dniach był na Aleegro za 4500

Rafako

Odp: Mity przy zakupie aut na giełdzie

Post autor: Rafako » 08 sty 2010, 8:14

RobertWroc pisze: ad3) na forum widziałem kilka przypadków kupienia samochodu od miłośnika...chmm kupujący do szczęśliwych nie należał.
[/quote]
A ja niestety nie wiedziałem.
Jedyny przypadek takiej sytuacji, niekoniecznie wynikał z winy poprzedniego właściciela, bo jak twierdził sam nabywca, auto rozleciało się po serwisie, na który je zaprowadził, więc może zawinił mechanik?
Serdecznie pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Nat
Klubowicz
Klubowicz
Posty: 20000
Rejestracja: 25 lis 2005, 0:00
Lokalizacja: Poznań & Warszawa Masz problem na Forum? Pytaj!
Kontakt:

Odp: Mity przy zakupie aut na giełdzie

Post autor: Nat » 08 sty 2010, 9:31

Ty mnie Robert nie musisz przekonywać, to po prostu moje zasady, możesz mieć inne. Zresztą wszystko elastycznie i podstawa to dokłany przegl ad auta przez speca.

Jedno tylko mnie nurtuje - gdzie Ty w tym Afganistanie Arabów znalazłeś? :roll: :lol: Nawet ten jeden, z długą brodą, hamerykańcom z Tora Bora nawiał...
Pozdrawiam
Nat
Obrazek + Phedra JTD + Lybra SW 2,0 na emigracji i DS20
Stasiu, co jest najważniejsze w życiu? Staś (2 lata): Luuuuuzik!!! ||| Piotruś (2 lata): Tata, nie ce Pasem, ce Gekiem!
Proszę, używaj polskich znaków! To chyba różnica, czy robisz komuś łaskę, czy laske? ;)

Awatar użytkownika
RobertWroc
Forumowicz/ka
Forumowicz/ka
Posty: 260
Rejestracja: 26 maja 2007, 0:00
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Odp: Mity przy zakupie aut na giełdzie

Post autor: RobertWroc » 08 sty 2010, 10:11

Nat pisze:Ty mnie Robert nie musisz przekonywać, to po prostu moje zasady, możesz mieć inne. Zresztą wszystko elastycznie i podstawa to dokłany przegl ad auta przez speca.

Jedno tylko mnie nurtuje - gdzie Ty w tym Afganistanie Arabów znalazłeś? :roll: :lol: Nawet ten jeden, z długą brodą, hamerykańcom z Tora Bora nawiał...
A racja , arabów tam juz jak na lekarstwo, inne meliny znaleźli, ale talibowie zostali.
Co do przekonywania, nawet nie zamierzam, Każdy ma swoją metodę, swój sposób.
To tylko wymiana argumentów.
Inna sprawa ze są ludzie którzy wolny czas zabijają kupowaniem samochodu.
przeżyłem takiego. Z pół godziny oglądał , testował podziwiał, a na koniec szczerze wyznał, że on nie chce kupić tylko sobie pooglądać....Qwa jak takiego nie zabić?

A co do spaca mam takiego jednego, latami ciągał złom z Nieniec, nie raz opowiadał jak to się cuda wyprawiało by na kołach przejechał....
I taka anegdotka. Pojechaliśmy razem na jakaś zabitą wiochę, oglądać samochód. On kupował ja miałem ewentualnie wrócić nim, podjechaliśmy pod posesję, ładna całkiem, wyszedł syn włąściciela, do samochodu? Tak, proszę, cudo , nigdy nie bite, zadbany itp,itd, ok zobaczmy, młody do nas ,zaraz tylko ojca zawołam,
Stary wylazł , popatrzył i odezwał się , "*** nawet mi go nie dotykaj"
Koledzy ze szrotu w Niemczech się spotkali...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pozostałe”